Strona Startowa Nowości Bestsellery Zapowiedzi Podręczniki O firmie Kontakt
Obecnie jesteś:   L&L » Sklep » Aktualności Moje konto  |  Zawartość koszyka  |  Zamówienie   

KRYMINA


Cena: 25,60zł


Aktualności  
  Już są!! Pierwsze recenzje Gone Faza Głód Data: 2010-02-22  

 

Źródło: Game Exe

Autor: Tamc.
Dodano: sobota, 20 luty 2010

 

 

GONE: Faza druga: Głód

 

 

Chwila, moment. Wszystko jest normalne. Kolejna chwila. Gdzie się podziali dorośli? Co robi ten nieprzenikniony mur dookoła naszego obszaru? Halo. Co się dzieje? – ETAP nastał niespodziewanie i dla wielu dzieciaków do dziś pozostał sprawą niewyjaśnioną, a od pamiętnej chwili jego nastania minęły już trzy miesiące…

„Faza druga: Głód” jest drugą częścią bestsellerowej serii „GONE”, autorstwa Michaela Granta. Nie ukrywam, że pierwszy tom zrobił na mnie pozytywne wrażenie, dlatego, podczas wyczekiwania na tę lekturę, stale odzywała się we mnie niezaspokojona nutka ciekawości wymieszanej z niecierpliwością. Czy pisarzowi uda się osiągnąć, ba, nawet przeskoczyć, poprzeczkę, którą postawił sobie poprzednią częścią? Powyższe pytanie dręczyło mnie, dopóki nie dostałem książki w swe ręce. Kilka dni później, usatysfakcjonowany, znałem już odpowiedź.

Trzy miesiące – tak niewiele i tak wiele. Po tym okresie nastroje dzieciaków w ETAP-ie ani trochę nie przypominały tych, jakie miały jeszcze tak niedawno. Skończyło się świętowanie zniknięcia dorosłych. Brak obowiązków nie sprawiał już tyle radości. Każdy w sercu tęsknił za rodzicami… Jednak nie to stanowiło największy problem, bo choć za władzę w Perdido Beach wciąż odpowiadał Sam Temple, Astrid i Edilio, wszystkim w miasteczku zaczynał doskwierać prawdziwy, nieznany wcześniej głód. Era nieskończonej ilości słodyczy i chipsów stała się historią. Przez lekkomyślność młodzieży owoce zgniły, a mięso popsuło się.

Podobne problemy tyczyły się ludzi w Coates Acadamy, którzy również chodzili z pustymi żołądkami. Brat Sama, Caine, wracał do zdrowia, wciąż rozpamiętując swą porażkę w bratobójczym pojedynku. Oliwę do ognia złego dolewały ogólnodostępne alkohol i narkotyki, które, powiedzmy sobie szczerze, przykładowym dwunastolatkom pisane nie są. Kto pierwszy znajdzie rozwiązanie i poradzi sobie z zaistniałą sytuacją?

Tytułowy głód to jednak nie tylko ten, który dręczył dzieciaki w ETAP-ie, ale prawdziwe pragnienie, jakie narodziło się w tajemniczej istocie zamieszkującej kopalnię. Ciemność. Ciemność walczyła z ogromnym głodem. Zrobi wszystko, by zdobyć „pokarm”. Czy Samowi, którego stale ktoś nęka i obarcza swoimi problemami, uda się przeciwstawić wszelkim trudnościom? Głód. Alkohol. Walki normalnych z „odmieńcami”. Caine i jego szydercze plany. Ciemność. Mogło być gorzej?

„GONE: Faza druga: Głód” to lektura godna polecenia. Trzeba stwierdzić, że autor posiada bogatą wyobraźnię, gdyż opisywane wydarzenia przedstawia zupełnie tak, jakby sam ich kiedyś doświadczył. Odniosłem wrażenie, że książka dzieli się na dwie części. Pierwsza rozkręca się powoli, choć nie twierdzę, że jest nużąca, bowiem Grant zaczął od mocnego akcentu – niespodziewanej śmierci pewnego dzieciaka w iście niespodziewany sposób. Mimo to, kolejne karty odkrywa przed nami stopniowo, przez co rozgrywająca się akcja przypomina spokojnie płynącą rzekę, z której co jakiś czas wyskakuje krokodyl gotów odgryźć nam rękę. Tak jak napisałem, w pewnym momencie przeistacza się w zalewający nas wodospad nieprzewidzianych wydarzeń, które potrafią na dobre przykuć do książki.

Autor nie szczędzi opisów, dzięki którym z łatwością możemy sobie wyobrazić przedstawione zdarzenia, a te są naprawdę niczego sobie. Postacie zostały dokładnie przedstawione - każda z nich ma odmienny charakter i spojrzenie na świat, co pozwoli większości czytelnikom znaleźć swojego ulubionego bohatera i zintegrować się z nim, by wspólnie przeżywać chwile radości czy smutku, bądź odczuwać lęk. A uczuć, nie mówię tu tylko o tych pozytywnych, w dziele Michaela Granta nie brakuje.

Książka została napisana młodzieżowym stylem, by czytało się ją łatwo i przyjemnie. Uroku dodaje dawka humoru, jakiej autor nie pożałował. Równowagę stanowi dramaturgia, która w wybranych momentach z całą siłą uderza w wnętrze czytelnika, doszukując się w nim wrażliwości. Cała ta mieszanka robi jak najbardziej pozytywne wrażenie.

Jak można podsumować „GONE: Faza druga: Głód”? To 544 strony wciągającej akcji i zaskakujących nas wydarzeń. Czekają refleksje, które nasuwają się na widok załamującego się pod ciężarem obowiązków Sama. Radość i smutek. Nadzieja i żal. Uważam za oczywistą oczywistość, iż jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich mających styczność z poprzednią częścią, choć sądzę, że i tym, którzy jej nie czytali, tytuł ten sprawi wiele frajdy. Myślę, że Michael Grant spełnił oczekiwania czytelników i napisał dzieło, które zdecydowanie zasługuje na miano kontynuacji, mającej tak wielu wielbicieli, serii GONE. Ja przyznam szczerze, że śmiało można wydać pieniążki na tę lekturę i zanurzyć się w niej. Uważajcie tylko na burczenie w brzuchu!

 

 

Granice.pl

 

„Gone: Zniknęli”, a właściwie druga część cyklu – „Faza druga: Głód” to nie tylko znakomity thriller dla nastolatków. To dobra powieść współczesna skrojona na miarę dzisiejszej młodzieży. Owszem, wydarzenia toczą się tu błyskawicznie, a napięcie nie opada ani na moment, ale z biegu akcji w sposób najzupełniej naturalny wypływają wnioski dotyczące spraw najważniejszych. Konwencja pogranicza thrillera science-fiction to tylko kostium – tak naprawdę chodzi o zupełnie inne sprawy. Ale powiedzmy też wprost: to powieść mocna i odważna, miejscami dość brutalna i przerażająca – Michael Grant kierował ją więc zdecydowanie do starszej młodzieży. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy podejmowali decyzję o jej zakupie.

Od dramatycznych wydarzeń opisanych w pierwszym tomie cyklu minęły trzy miesiące. Pierwsze zachłyśnięcie się wolnością, radość z tego, że gdy zniknęli dorośli, można robić wszystko, co się chce, zaczyna powoli ustępować pod naporem kolejnych problemów. Kończą się bowiem zapasy żywności. Owoce, którymi w pierwszych tygodniach młodzi ludzie gardzili, teraz wydawałyby się szczytem luksusu. Nasi bohaterowie muszą pożywiać się resztkami żywności z puszek, tanimi sosami do pizzy, niektórzy usiłują nawet zbierać żywność ze śmietników. Czas zadbać o własną przyszłość. Czas zacząć pracować. Ale czy gromada niesfornych dzieciaków zdolna jest do prawdziwej pracy? Czy rzeczywiście są one w stanie podjąć odpowiedzialne decyzje? Czy są w stanie przejść do porządku dziennego ponad podziałami, animozjami, dawnymi sympatiami i antypatiami?

W tej książce jest wszystko, czego oczekują młodzi czytelnicy. Warto płynąca akcja, znakomicie budowane napięcie, elementy science-fiction i horroru – a wszystko to dawkowane bardzo umiejętnie. Z jednej strony nie ustaje rywalizacja między grupą dzieci pod wodzą Sama i poplecznikami jego brata, Caine’a. Z drugiej – na plan pierwszy wychodzi czające się pod powierzchnią ziemi zło, które tu nazywane jest Ciemnością. Zło, które zainfekowało bohaterów, usiłuje ich kusić, przyzywać, ono bowiem również czuje głód.

Warto podkreślić, że nie ma tu nachalnego dydaktyzmu. Bądźmy szczerzy: tym nie można młodych czytelników „kupić”. A jednak Michael Grant opowiada o sprawach ważnych. Tyle, że rozważania te są naturalną konsekwencją opisywanych wydarzeń. Grant nie musi fundować czytelnikom dydaktycznych banałów – wnioski tu nasuwają się same. A opowiada autor o miłości i nienawiści, o przyjaźni, lojalności i odpowiedzialności. Grant pokazuje, że wolność tak naprawdę wiąże się z koniecznością narzucenia samym sobie jasno określonych granic. Na marginesie tej opowieści pojawiają się narkotyki i alkohol, które autor stara się młodym czytelnikom obrzydzić… nie unikając jednak podkreślenia, że na krótką metę wiązać się one mogą z naprawdę dobrą zabawą. Są tu i anoreksja, i autyzm, jest refleksja dotycząca dokonywania w życiu właściwych wyborów, jest odpowiedzialność za młodszych i za członków rodziny – prawdę powiedziawszy, nie potrafię wskazać, o czym jeszcze autor powinien czytelnikom opowiedzieć.

Ale bądźmy szczerzy: to na pewno książka, z której czytelnik wrażliwy czerpać może wiele korzyści, to jednak także pełnowymiarowy thriller. Grant napisał swą książkę tak, jak pisze się powieści dla dorosłych – bywa więc brutalnie, bywa tak, że autor, stawiając swych bohaterów w sytuacjach skrajnych, balansuje na granicy złego smaku. Balansuje – ale nigdy jej nie przekracza. Trzeba też pamiętać i podkreślić po raz kolejny, że zdecydowanie nie jest to książka dla małych dzieci czy najmłodszych nastolatków. Opisy są tu krwiste, a zło czające się pod ziemią potrafi naprawdę przerazić.

Krótko mówiąc: po prostu warto po cykl powieści Michaela Granta sięgnąć. Warto na jego przykładzie zobaczyć, jak dziś się pisze, by trafić do nastolatków, jak można tworzyć dziś literaturę młodzieżową. Warto wreszcie dać się porwać tej opowieści – bo pochłania ona czytelnika bez reszty, bez względu na jego wiek czy płeć.

 

 

GONE. Zniknęli. Faza druga: głód, Michael Grant

Wydawnictwo Jaguar, 2010


Powrót do społeczeństwa dzieciaków otoczonych nieprzekraczalną barierą i pozostawionych bez opieki dorosłych okazał się być doświadczeniem nie tylko satysfakcjonującym literacko, ale także rozwijającym światopoglądowo. Po stoczeniu wielkiej bitwy z Cainem, Sam przejmuje dowodzenie nad dzieciakami z Perdido Beach. Jednak rządzenie gromadą niezdyscyplinowanych małolatów rodzi wiele problemów. Sam nie jest zachwycony swoim stanowiskiem, ale poczucie obowiązku jest silniejsze od zniechęcenia i zmęczenia- chłopak zadaje sobie sprawę, że jeśli on zrzeknie się przywdództwa, jego miejsce może przypaść komuś mniej wyważonemu.

Trzy miesiące po nastaniu ETAPu wiele spraw przybiera zły obrót - kończy się jedzenie, na polach są  co prawda jakieś warzywa do zebrania, ale nie ma chętnych by zająć się zbiorem. Sam, Edillo i kilku wiernych przyjaciół nie jest w stanie zaopatrzyć w żywność trzech setek wygłodniałych dzieciaków. Ponadto Caine dochodzi do siebie po spotkaniu ze stworem zamieszkującym kopalnię. Jednakże okazuje się, że tajemna moc zamieszkująca nieczynną sztolnię zawładnęła umysłem chłopca. Stwór z ciemności domaga się jedzenia - jego głód może być zaspokojony tylko w jeden sposób. By nakarmić ciemność Caine, Drake i Diana muszą przejąć kontrolę nad elektrownią atomową.

Na domiar złego w obozie Sama dochodzi do zamieszek pomiędzy dzieciakami nieobdarzonymi mocami, a tymi, którzy wykształcili w sobie nadprzyrodzone umiejętności. Sam wytwarza laserowe światło, Bryza biega szybciej od kuli pistoletu, Dekka potrafi przemieszczać się w przestrzeni, Duck niedawno odkrył, że może kontrolować gęstość swojego ciała. Żadne z nich nie prosiło, ani nie chciało mieć takich mutacji, nie czują się w żaden sposób lepsi, choć nie raz ratują z opresji nieświadome zagrożenia dzieciaki. Jednak takie racjonalne argumenty nie trafiają do wygłodniałych umysłów zdesperowanych wyrostków.

Książka stawia kilka pytań. Przede wszystkim o sens demokracji w społeczeństwie dzieciaków. Sam pragnie równości dla wszystkich, ale brak nakazów ze strony rodziców, brak obowiązków i dyscypliny zaczyna demoralizować młodociane społeczeństwo Perdido Beach. Najczęstszym powtarzanym argumentem, by wymigać się od obowiązków i pracy dla dobra wszystkich są słowa: Jestem tylko dzieckiem. Nadużywanie wolności i powszechny dostęp do używek pogarszają sprawę. Sam nie jest w stanie nakłonić mieszkańców do pracy na polu, do pomocy w przedszkolu, do porządkowania ulic i domów. W swojej dobroci i wierze w idealne społeczeństwo oraz braku doświadczenia nie potrafi wyegzekwować popularnego we współczesnej pedagogice hasła "Kochaj i wymagaj". Pewnie wcale go nie zna, choć czuje, że dotychczasowa polityka nie przynosi spodziewanych efektów.

Drugą kwestią poruszoną w powieści jest wartość materialna towarów - dopóki nie brakuje żywności, baterii czy papieru toaletowego dzieciaki marnują ogromne ich ilości, ponieważ są za darmo, są ogólnie dostępne, nie należą do nikogo konkretnie. Jak sprawić by zaczęły szanować to, co mają? Czy powinny jakoś zasłużyć czy zarobić na swój przydział żywności? Czy należałoby wprowadzić jakąś walutę, by uświadomić wszystkim wartość pożądanych towarów? Autor tylko sygnalizuje te problemy i mam nadzieję, że szerzej napisze o nich w kolejnych częściach planowanej na sześć powieści serii.

 

sobota, 27 lutego 2010, Czytam, bo lubię


L&L Firma Dystrybucyjno-Wydawnicza Sp. z o.o.     80-298 Gdańsk, ul. Budowlanych 64 F
NIP 957-07-59-063; Regon: 191962140; KRS: 0000203144; KZ: 400.000,00 zł
Infolinia: 0 801 00 31 10; e-mail: ll@ll.com.pl    © 2006-2010

Regulamin księgarni | Dostawa | Kontakt